Ewangelia na Niedzielę 25.IX.2011 Nr 116

XXVI niedziela zwykła

 

(Mt 21,28-32)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Dwa podejścia do pracy, do służby w Kościele.

Pierwsze: "Tak, zrobię to. To wynika z moich obowiązków"
Potem jednak nie robię, rezygnuję:

  • boję się,
  • nie chce mi się
  • nie mam czasu
  • wolę robić coś innego, co mi sprawia przyjemność

Drugie podejście: "Nie jest to moim zdaniem istotne"
Potem jednak przychodzi refleksja i zmiana zdania:

  • robię to, bo uważam to za realizację woli Bożej
  • wybieram to rozwiązanie, bo chcę być konsekwentny wobec swoich postanowień
  • tak po prostu należy postępować

Pierwsze podejście wiąże się (taka jest moja opinia) z nie wykonywaniem woli Bożej, przypisanej do konkretnego człowieka czy służby.

"Tak, zrobię to. To wynika z moich obowiązków" czyli: powinienem to zrobić, to wypływa z mojej odpowiedzialności. Jednak tego NIE robię.

Ostatnio, w pewnej głośnej w mediach sprawie, pojawiają się (słuszne skądinąd) głosy sprzeciwu i oburzenia.
Sprzeciwu jednak po - CZTERECH - latach od zdarzenia...
Robienie czegoś w niewłaściwym czasie jest nieodpowiednim, złym robieniem, można powiedzieć jest NIE robieniem.

Drugie podejście, choć może nieidealna ( bo na początku jest odmowa), doprowadza do tego, że dana sprawa jest faktycznie wykonywana.

 

Panie spraw, by udawało mi się łączyć to co najlepsze w obu odejściach i:
mówić "tak, zrobię to" (pierwsze podejście)
i rzeczywiście to robić (drugie podejście).

Wiem, że to trochę zawiłe.
Proszę więc, przeczytajcie jeszcze raz ewangelię jutrzejszą,
Pan Jezus ma niesamowity dar mówienia w bardzo prosty i przejrzysty sposób:

(Mt 21,28-32)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Reasumując: Nie liczy się efekt "Wow !"

Liczy się życie, te setki i tysiące dni składające się na sumę tego, co w życiu zrobiliśmy, co robimy.

Wierność powołaniu, Ewangelii, działanie zgodnie z sumieniem, własnym sumieniem.

Odpowiadanie Bogu TAK na Jego wezwania, każdego dnia,

do czego siebie i Was zachęcam ;-)

 

Ps. I jeszcze piękny (w swej duchowej wymowie) fragment z dzisiejszego Listu św. Pawła do Filipian:

Jeśli więc jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli - jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie - dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie.

 

Z Bogiem

Wasz Michael

 

 

----------------------------------------------------------------------------

Źródło ilustracji:parafia-bolechowo.pl