Spowiedź / Sakrament pojednania

Jedni robią to systematycznie, np. co miesiąc (bo tak sobie postanowili lub w ramach jakiś zobowiązań),
inni ruszają do konfesjonału bo ktoś bliski zmarł lub zbliżają się święta...

Jedni i drudzy potrzebują pomocy w dobrym przygotowaniu się do tego sakramentu pokory.

Oto garść tekstów, które być może oświecą zakamarki naszej duszy, by wydobyć prawdę o nas samych na wierzch.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

1.

Fragment z

Przewodnik dla zniechęconych...

 


R O Z D Z I A Ł   V I
RACHUNEK SUMIENIA



Rachunek sumienia może być przyczyną rozwoju duchowego, ale też klęski, może działać destrukcyjnie na skutek wielokrotnego powtarzania, gdyż wytarty schemat nie tylko nie ożywia duchowo, ale staje się fikcją. Dlatego z dużą obawą piszę o rachunku sumienia. Aby nie stał się on czynnikiem zniszczenia duchowego, należy z właściwym zrozumieniem przyjąć podane sugestie. Poszczególne elementy rachunku sumienia powinno traktować się jedynie jako czynniki, inspirujące głębszą refleksję. Warto stale pamiętać, że każdy rachunek jest inny, bo sytuacja jest inna. I to tropienie zmienności zdarzeń w świetle niezmiennych norm moralnych stanowi specyfikę "rozliczania" sumienia.

Dla dobrego przeprowadzenia rachunku sumienia potrzeba kilku przynajmniej elementów wstępnych, które teraz postaram się omówić.

AUTENTYZM

Przed przystąpieniem do wykrycia zła w sobie konieczne jest gorące wezwanie Ducha Świętego, Ducha Prawdy. Młodzi głośno żądają autentyzmu, ale niestety mówiącym z wielką pasją o prawdzie brakuje szczerości wobec samych siebie. W klimacie szerzącego się kłamstwa, w oszołamiającym tempie życia ludzie gubią autentyzm własnego wnętrza. Człowiek często nie wie, kim jest naprawdę. Gramy nie tylko wobec drugich, ale nawet wobec samych siebie. Maski są już tak przyrośnięte do twarzy, że trudno odróżnić, co jest pozorem, a co rzeczywistością. Rachunek sumienia to właśnie trud zdejmowania maski. Czy człowiek może w subiektywnej ocenie samego siebie być obiektywnym? Jest to możliwe jedynie w świetle samego Ducha Prawdy -- obiektywnej i subiektywnej. Poza modlitwą-prośbą można w wymiarze doczesności pomóc sobie przez odniesienie swych problemów do czynnika obiektywizującego. Będzie to w rachunku sumienia świadomość obecności ludzi. Nie chodzi w tej chwili o naszych przyjaciół. Dużą pomocą mogą być właśnie ludzie nieżyczliwi dla nas, z którymi jesteśmy w konflikcie. Najlepiej tacy, wobec których postąpiliśmy niewłaściwie. Zastanawiając się nad sobą, usiłując wypracować autentyczną ocenę, warto często stawiać sobie pytanie: "A co by na to powiedział właśnie mój wróg X?" "Co by dodała pani Y, która jest tak cięta na mnie?" Wydaje mi się, że te opinie "niechętnych" są często bliższe prawdy niż oceny naszych przyjaciół. Ci ostatni boją się nam powiedzieć całą prawdę. Boją się utracić przyjaźń. Czy są prawdziwymi przyjaciółmi -- to już inna sprawa.

W niezmiernie trudnym procesie zdobywania się na obiektywne spojrzenie na siebie wielce przydatne może być środowisko. Szczególnie przypominają mi się grupowe wędrówki. Mam na myśli trudne wędrowanie. Jeżeli spływ kajakowy -- to nie spokojną, łagodną Czarną Hańczą, ale np. Pasłęką lub Łupawą -- rzekami o silnym spadku wody i bystrym prądzie, na których łatwo o wywrócenie kajaka. Po takiej wywrotce trzeba wszystko suszyć przy ognisku, po to, by w dniu następnym powtórzyć te same przygody kajakowe. Podobne przeżycia czekają nas na niektórych szlakach górskich, gdy z malowniczej ścieżki o wytyczonym szlaku schodzimy z trasy i nagle "spadamy" w dół na łeb na szyję przez gałęzie drzew, krzewy i głazy. Teraz trzeba odpocząć po to, by jutro przeżyć to wszystko jeszcze raz, dobrowolnie narazić się na taką samą przygodę. Ale właśnie wspólne przeżywanie "zwariowanej" wyprawy ujawnia różne postawy jej uczestników. Jeśli wyprawa była naprawdę udana i wszyscy zżyli się, dojrzeli -- na skutek wspólnie przebytych trudów -- do powiedzenia sobie prawdy, na końcu, na jakiejś polance, prawda, nawet ta trudna, jest sobie wzajemnie przekazywana. W godzinie szczerości powstałej nie na rozkaz, ale spontanicznie, z potrzeby serc, można dowiedzieć się wielu ciekawych, dobrych i przykrych rzeczy o sobie. Najważniejsze, że jest to prawdziwe, podpatrzone na trasie, która obnaża człowieka. A znam pary, które po takim wspólnym "rachunku sumienia" rozstały się na zawsze. Na całe szczęście, bo w mieście, w cieplarnianych warunkach wydawało się narzeczonym, że znają siebie. Gdyby rozpoczęli wspólne życie tak niedobrani, ich wędrowanie szybko skończyłoby się katastrofą. Test próby wspólnego życia na trudnym szlaku pomógł w odnalezieniu autentycznej oceny.

BEZPOŚREDNIOŚĆ

Jest to drugi element dobrego rachunku sumienia. Bezpośredniość polega na stworzeniu odpowiedniego klimatu, bowiem chodzi o to, by odejść od atmosfery suchego rozliczania lub wnikliwej intelektualnej analizy. Na pewno wielkim ułatwieniem będzie duch modlitwy, poprzedzający rachunek sumienia i towarzyszący mu. Najważniejsze jednak jest uzyskanie kontaktu z samym Jezusem Chrystusem, który własną krwią wyzwolił nas z grzechów. Żywa świadomość Odkupienia przez krwawą Mękę może nas popchnąć do bezpośredniej myśli, skierowanej do Chrystusa, np. "Jezu, zgrzeszyłem przeciw Tobie kłamstwem". A może jeszcze inaczej: "Chryste, przebacz mi częste opuszczenie Ciebie w modlitwie". Są to tylko przykłady. Tu nie może być szablonów. W rachunku sumienia pod wpływem impulsu wiary i miłości powstaje zwrot wewnętrzny, spontaniczny, niepowtarzalny. Rachunek sumienia przestaje wówczas być szablonowy, staje się czymś bardzo intymnym, bezpośrednim. W ten sposób następuje doskonałe przygotowanie żalu, tak potrzebnego przy samej spowiedzi.

REGULARNOŚĆ

Regularność, będąca cechą dobrego rachunku sumienia, wymaga częstego jego dokonywania. Ideałem byłby tu codzienny rachunek sumienia, który najlepiej przygotowuje do rachunku przed spowiedzią. Biedni są grzesznicy, którzy po wielu latach usiłują obliczyć swoje grzechy i gubią się w historii własnego życia. Trudno im sobie przypomnieć wszystkie szczegóły, wymagane przy wyznawaniu ciężkich grzechów. Męczą się biedacy i są często bezradni, a przy tym gubią to najważniejsze: atmosferę żalu. Przypominanie sobie przeszłości przesłania im wszystko. Zupełnie inaczej podchodzą do rachunku sumienia ludzie, którzy częściej się spowiadają. Najłatwiej jest tym, którzy codziennie zastanawiają się nad swym życiem. Nie chodzi tu tylko o trening czysto mechaniczny, ale przede wszystkim o rozwój duchowy, dokonujący się poprzez impuls codziennej refleksji nad błędami i niedociągnięciami. Ponadto przez tę regularność uzyskuje się samokontrolę i zdolność całościowej oceny każdego dnia.

Codzienna refleksja nad przebiegiem dnia powinna towarzyszyć wieczornej modlitwie. Zamiast mechanicznego "klepania" rozmaitych "pobożności" (nie jest to atak na świadome i z żywą wiarą odmawianie znanych modlitw) lepiej w bezpośredni sposób przedstawić Jezusowi cały dzień. Nie warto tracić czasu na dokładną analizę. Znacznie skuteczniejsze byłoby poświęcenie czasu błędom podstawowym, najgroźniejszym i najczęściej występującym. Może to być jedna jedyna wada główna. W przypadku uporczywego powtarzania zła wskazane jest, by zakończyć codzienny rachunek sumienia równie uporczywą modlitwą o pomoc w walce z tą wadą. Intensywność prośby ma wpływ na lepsze przeżycie dnia następnego. Przekonało się o tym wielu tych, którzy potrafili przekształcić codzienny rachunek sumienia w modlitwę; nie tylko błagalną, lecz i dziękczynną za wszystkie zwycięstwa nad złem. A stąd już blisko do modlitwy chwały!

SKUTECZNOŚĆ

To czwarta cecha dobrego rachunku sumienia, bo jeśli rachunek sumienia ma być dobry, powinien być efektywny. Skuteczność jest tutaj rozumiana w sensie wewnętrznym, chodzi bowiem o rozwój duchowy.

Aby rachunki sumienia pomagały we wzbogacaniu osobowości, muszą zawierać również element pozytywny. Nie mogą być jedynie bilansem klęsk i strat. Powinno się zauważyć dobro i piękno, które nas spotkało. Nad ciemną strefą grzechu, by nas nie przygniótł, musi wyrastać nasz dobry czyn. Trzeba umieć dostrzec i z wdzięcznością dla Boga, starannie odnotować. Dla poprawienia skuteczności samowychowania należy uchwycić nie tylko główny kierunek zła, ale i tendencje rozwojowe dobra. Z tego powinny płynąć wnioski programowe, przekraczające zakres jednego dnia czy miesiąca. Planowanie jest niesłychanie ważne w przypadku popełniania tych samych grzechów. Trzeba już w rachunku sumienia, nie czekając na sakrament pojednania, nakreślić perspektywiczny plan naprawy. Powinien on być w odróżnieniu od często nieumiejętnego planowania, które spotykamy w życiu codziennym, realistyczny i konkretny. W programie takim muszą być zawarte konkretne zamierzenia, prowadzące do wyjścia z kryzysu duchowego. W rachunku sumienia należy umieć przewidzieć przeszkody, jakie mogą się pojawić. Wszystkie okazje do powtórnego popadnięcia w grzech nie tylko należy "zobaczyć" w wyobraźni, ale i przygotować środki zaradcze, nie dopuszczające do zaistnienia zła.

W przypadku często powtarzających się niektórych grzechów o wymiarze społecznym, można przy rachunku sumienia powziąć decyzję ich ujawnienia wobec wspólnoty. Sytuację taką stwarza msza św., w której uczestniczy mała, zżyta ze sobą grupa liturgiczna. Okazją może być wspólna modlitwa. W czasie aktu pokutnego, rozpoczynającego liturgię, korzystając z sugestii celebransa, można wyznać wobec wspólnoty swe winy popełniane wielokrotnie. Oprócz mobilizacji wewnętrznej "publicznego pokutnika" duże znaczenie ma siła wspólnej, oczyszczającej modlitwy oraz uwrażliwienie zespołu na pomoc braterską, której w życiu wspólnoty oczekuje "pokutnik". Oczywiście tego rodzaju wystąpienia należy przemyśleć w trakcie rachunku sumienia. Publiczne wyznanie winy na nie przygotowanym terenie liturgicznym, bez życzliwej atmosfery wspólnoty, może przynieść zamiast pomocy opłakane skutki. Nie trzeba dodawać, że do zastosowania tak specyficznej metody nie wszyscy posiadają odpowiednie predyspozycje psychiczne i... odwagę. Przyniesie to jednak wielką korzyść tym, którzy w rachunku sumienia podjęli trudną decyzję wychodzenia ze zła właśnie w ten sposób.

W przypadkach niemal beznadziejnych, gdy w rachunkach sumienia powtarzają się te same błędy i grzechy, mogę polecić sposób wypróbowany przez naszych braci odłączonych. Wymaga on właściwie tylko jednego: żywej wiary. Basilea Schlink pisze w Zwierciadle sumienia: "Przez wzywanie krwi Chrystusowej zostałam uwolniona od łańcucha grzechów. Pismo Święte mówi, że krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas od wszelkiego grzechu (1 J 1,7). Jeżeli podczas sprawdzania naszego sumienia odkryjemy jakiś grzech, wtedy powinniśmy się uniżyć, a jeśli trzeba, to i wyznać go przed innymi. To łączyć się może tylko z wzywaniem odkupieńczej mocy krwi Jezusa. W wierze musimy oprzeć się na zwycięstwie Jezusa, na Jego odkupieniu. Musimy ogłaszać Jego zwycięstwo i wielbić Jego krew, która gładzi nasz grzech".

Po przedstawieniu elementów, składających się na prawidłowy rachunek sumienia, można przystąpić do zagadnień bardziej szczegółowych, przedstawić konkretne pytania do takiego obrachunku duchowego. Pamiętając o poczynionych na wstępie zastrzeżeniach, dodać należy, iż analiza postępowania może być dokonana w rozmaitych aspektach, np. "mój stosunek do Boga, do drugiego człowieka" itp. Boję się jednak, że takie ujęcie wprowadza sztuczny podział w miłości, która może być tyIko jedna, fałszywie separuje strefę "ziemską" i "boską". Dlatego proponuję stawiać pytania dotyczące normalnego dnia "roboczego". Ułatwi to zadanie tym, którzy chcieliby konsekwentnie realizować postulat "codzienności" rachunku sumienia.

Pierwsze pytanie o sam początek dnia: jaka była moja pierwsza myśl? Czy ogarnęła mnie rozpacz, że to jeszcze jeden trudny dzień? A może nawet, przerażonemu kłopotami, obowiązkami, nie chciało mi się już żyć? Mogło być inaczej: jeszcze na wpół przytomny usiłowałem skierować "półświadomość" do Chrystusa, który powinien być słońcem mojego życia. Czy powierzyłem Jemu właśnie ten źle zapowiadający się dzień? Czy oddałem się Bogu całkowicie -- to znaczy przekazałem nie tylko cierpienia, ale i radości, które mogą nadejść zupełnie niespodziewanie? Czy rano pomyślałem, że dzisiaj mogę bardziej kochać Boga, znaczy to: spełniać Jego wolę, a tym samym lepiej służyć braciom? Czy wkraczałem w dzień chaotycznie, nie przygotowany, bez uświadomienia sobie tego, co może mnie dzisiaj spotkać? Mogłem inaczej rozpocząć dzień, mając w kalendarzyku, na kartce, wynotowane ważniejsze prace, zadania, spotkania, wykłady. Czy ja po prostu programuję dzień, czy on mnie zaskakuje, determinuje -- odbiera resztki wolności? Wreszcie, czy przed wyjściem z domu zatrzymuję się, choć na chwilę, by dać się przeniknąć Bogu?

Czy idąc do pracy (na wykłady czy inne zajęcia), przygotowuję się duchowo? Czy proszę o błogosławieństwo nie tylko dla siebie, ale dla całego zespołu? Czy modlę się o to, aby było mniej napięć, więcej wzajemnego zrozumienia, solidarności? Czy proszę o bezkompromisowość, odwagę w walce o sprawiedliwość społeczną? A już po dojściu do pracy, czy zaczynam bezmyślnie, mechanicznie ją wykonywać, "byle do trzeciej"? Czy zastanawiałem się nad sensem pracy? A może poddawałem się bezsensowi? Czy potrafię modlić się pracą? Co to właściwie znaczy? Przecież nie chodzi o następne odklepywanie frazesów? Czy jest możliwe, intensywnie pracując, trwać w Obecności?

A teraz pytamy się o środowisko: czy jestem skłócony, czy wprowadzam pomimo wszystko pokój Boży? Czy znam współpracowników, czy nie traktuję ich jako zła koniecznego? A może po prostu mi przeszkadzają w robieniu własnej kariery? Pytanie decydujące: czy przez drugiego człowieka widzę Chrystusa? Pytania o pomoc, miłosierdzie są właściwie zbyteczne, jeśli "dobrze widzę", to zobaczę, że dzisiaj mojego sąsiada nie ma, a jeżeli jest chory, odwiedzę go. Z problemem właściwego "widzenia" wiąże się pytanie o znajomość Pisma Świętego, czy np. znam opis Sądu Ostatecznego, zawarty w Ewangelii według św. Mateusza w rozdziale 25? Jeśli było pytanie o modlitwę w pracy, to nietaktem byłoby pytać się, czy czegoś nie wynoszę z miejsca pracy. Przecież człowiek modlący się to taki, który wszystko czyni w obecności Boga, a ponadto człowiek wiary, który wie, że rzecz skradzioną należy zwrócić. Powstaje jedynie pytanie o sens kradzieży, założywszy związany z rozgrzeszeniem obowiązek restytucji, a więc zwrotu rzeczy nieprawnie posiadanej.

Jestem już zmęczony zarówno tyloma pytaniami, jak i samą pracą. Jestem głodny, znudzony i zły. Właśnie w takim wściekłym nastroju wracam do domu. I tu przepraszam, ale jeszcze kilka pytań: przede wszystkim -- czy przygotowuję "powrót do domu"? Czy wracam zatruty zmęczeniem, kompletnie bezmyślnie? Jedynym moim marzeniem jest coś zjeść i wyciągnąć się w fotelu z gazetą w ręku. Mógłbym co prawda w modlitwie połączyć się ze św. Rodziną z Nazaretu i zapytać się: co to znaczy, że mam żonę, dzieci? Czy traktuję tych najbliższych mi ludzi gorzej niż kolegów z pracy? Czy moich bliskich nie traktuję zbyt instrumentalnie? Mają mi podać jedzenie (to żona -- współpartner sakramentu) i dać... spokój, święty spokój (to dzieci -- wynik świętego sakramentalnego związku)?

A jak wykorzystuję czas wolny? Czy umiem wypoczywać po intensywnej pracy? Czy dobrze rozumiem treść czynnego wypoczynku? Czy odprężenie nie jest dla mnie równoznaczne z rozprzężeniem? Czy wakacje nie oznaczają dla mnie odpoczynku od Boga? Czy planuję wakacje rodzinne, czy tylko i wyłącznie dla siebie? Czy wycieczka nie polega głównie na piciu mocnych trunków, czy ulegam zawsze naciskowi środowiska? Czy w czasie urlopu rozstaję się z poważną lekturą, czytaniem Pisma Świętego itp.? I jeszcze jedno pytanie: czy "seks" traktuję jako rozrywkę? Czy współpartner przeżyć erotycznych nie jest dla mnie tylko instrumentem odprężenia? Czy jest dla mnie czymś więcej? Czym, a może kim? Czy podczas pobytu poza rodziną, w sanatorium, na wyjazdach służbowych, nie uważam się za zwolnionego z sakramentu małżeństwa? A może będąc w tzw. "stanie wolnym", planuję wypady, wakacje "we dwoje" pod wspólnym namiotem? Nieśmiało przypominam wszystkim "odważnym" i nie widzącym tu zagrożenia, że według teologii moralnej samo świadome narażanie się na grzech ciężki (nawet bez dopełnienia) jest już grzechem ciężkim. I już końcowe "wakacyjne pytania": czy potrafię się opalać na łące, gdy obok ludzie koszą i grabią siano? Czy zaproponowałem pomoc ludziom ciężko pracującym, czy uważam, że to mnie nic nie obchodzi, bo ja mam teraz moje wakacje, po mojej ciężkiej pracy? I pytania niemal głupiutkie: czy zrywałem kwiaty, żeby je za kilka minut wyrzucić, czy gasiłem dokładnie ognisko i czy puszczałem mój tranzystor na cały regulator w lesie, na szczytach gór? A może, wpatrzony w urzekające piękno Gorców, nie patrzyłem pod nogi i rozdeptywałem pracowite mrówki lub kolorową bożą krówkę? Znowu nieśmiało przypominam, że biedronki popularnie są zwane bożymi krówkami, są Bożymi stworzeniami tak jak i my, wspaniali, zdobywcy kosmosu. Martwiąc się o te małe krówki, nie można zapomnieć i o dużych krowach, koniach, czy ktoś ich nie krzywdzi -- nie tylko w czasie wakacji? Przerażające jest to, że bite psy, koty i inne męczone zwierzęta nic nie mogą nam odpowiedzieć. Wstawi się za nimi dopiero Pan wszelkiego stworzenia, niestety już za późno, bo na Sądzie Ostatecznym.

Kończymy nasz pracowity dzień. Czy kończę go krótkim rachunkiem sumienia? Czy znajduję chwilę wieczornej ciszy, aby odczytać kilka kolejnych zdań Pisma Świętego i zapytać się Ducha Świętego, co mi chce przez to Słowo Boże przekazać? Czy ja dalej przekazuję w moim otoczeniu to, co zdobyłem od Boga i ludzi w ciągu dnia? Czy proszę o następny, lepszy dzień tylko dla siebie i swych najbliższych? Czy w modlitwie wieczornej wspominam tych, którzy nie doczekają następnego dnia? Czy pamiętam o tych, którzy nie mogą zasnąć, bo są bardzo chorzy lub torturowani, lub po prostu -- głodni? Czy jestem wrażliwy na potrzeby całego Kościoła powszechnego -- walczącego, cierpiącego? Mogę umrzeć tej nocy, czy wspominam w modlitwie tych, którzy mnie wyprzedzili? Czy aby nie zapomniałem podziękować za cały dzień, który był może męczącym, ale jednak był także darem Ojca?

Wśród wielu pytań nie postawiłem pytania o zabójstwo, o łamanie postu, o nieprzestrzeganie dnia świętego, rozwiązłość, samogwałt, sodomię i inne bezeceństwa. Dlaczego? Przecież to na pewno ważne! -- Niech nad przyczyną tego mego milczenia połamie sobie głowę anielsko cierpliwy Czytelnik. Autor zadaje na końcu rozdziału pytanie: czy zamiast mnóstwa szczegółowych problemów w rachunku sumienia nie należałoby umieścić tylko jednego istotnego pytania: czy mogę uczciwie odpowiedzieć: "tak" na żądanie samego Pana: "Będziesz miłował Pana, Boga twego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą (...). Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" (Mk 12,30-31)?

--------------------------------------------------------------------------------------------
Źródło: http://mateusz.pl/ksiazki/pdzsims/przewodnik_01_p6.htm

 

=================================================================================

2.

Rachunek sumienia dla dorosłych

Ta broszura jest przewidziana dla wszystkich, począwszy

od uczniów szóstej klasy szkoły podstawowej.

Poleca się tę broszurę każdemu

kto chce mieć dobre sumienie,

albowiem życie według dobrego sumienia

jest najpewniejszą drogą do zbawienia.

I N T E N C J A

Każdemu, po przemyśleniu,

niech posłuży ku zbawieniu.

W tej intencji odmawia się codziennie

modlitwy do Miłosierdzia Bożego.

OPRACOWANIE

o. Bonifacy H. Knapik, OFM, Chorzów

NIHIL OBSTAT

Ks. dr Jan Grzesica, cenzor

Mysłowice, dnia 4. 02. 1988 r.

ZEZWOLENIE WŁADZY ZAKONNEJ

o. dr Joachim Mazurek, OFM, Prowincjał

Katowice-Panewniki, dnia 13.02.1988 r.

Ldz. 47/P/88

IMPRIMATUR

Ks. bp dr Damian Zimoń, Ordynariusz Katowicki

Katowice, dnia 5.02.1988 r.

Nr VI-1662/88

ISBN 83-86412-51-8


PRZED RACHUNKIEM SUMIENIA

Co to jest grzech?

Grzech jest to dobrowolne i świadome przekroczenie przykazania Bożego lub kościelnego. Grzech polega więc na nieposłuszeństwie i wynoszeniu własnej woli nad wolę Bożą. Grzech może być ciężki, czyli śmiertelny albo lekki, czyli powszedni.

Grzech ciężki popełnia człowiek wtedy, gdy przekracza przykazania: l) w ważnej rzeczy - jest to tzw. materia wielka, 2) zupełnie świadomie i 3) całkowicie dobrowolnie.

Grzech lekki popełnia człowiek wtedy, gdy przekracza przykazania: l) w małej rzeczy, 2) bez całkowitej świadomości, 3) bez całkowitej dobrowolności.

Skutki grzechu

Grzech ciężki (śmiertelny) jest całkowitym odwróceniem się człowieka od Boga, od celu ostatecznego. Pozbawia duszę łaski uświęcającej, która stanowi nadprzyrodzone życie duszy. Zrywa wspólnotę z Bogiem i wyrządza krzywdę Kościołowi. Jest największym nieszczęściem człowieka. Człowiek przestaje być dzieckiem Bożym, traci wszystkie zasługi za dobre uczynki dawniej wykonane i nie może osiągnąć nowych zasług. Kto umiera w ciężkim grzechu jest odrzucony od Boga na wieki, czyli zostaje potępiony. Jest to kara wieczna.

Grzech lekki (powszedni) osłabia naszą łączność z Bogiem i pomniejsza świętość Kościoła, ale nie pozbawia człowieka stanu łaski.

Ponieważ grzech ciężki jest tragedią dla człowieka, dlatego należy w swoim rachunku sumienia dokładnie rozważyć najpierw wielkość materii danego grzechu, następnie stan świadomości przed lub w czasie popełniania tegoż grzechu przy równoczesnym uwzględnieniu stanu swojej dobrowolności.

W niniejszym schemacie rachunku sumienia są wymienione grzechy, których materia jest zawsze wielka i są zaznaczone w nawiasie „mw". Inne grzechy w tym schemacie mogą mieć materię wielką w zależności od wielkości szkody (krzywdy), jaką człowiek przez ten grzech wyrządził: l) Bogu, 2) sobie, 3) bliźniemu, 4) grupie społecznej lub społeczeństwu. Oto niektóre przykłady:

ad 1) „Odwodziłem innych od Boga", wykazując, że Bóg w ogóle nie istnieje.

ad 2) „Szkodziłem sobie na zdrowiu", np. przez nadmierne picie alkoholu i dawałem tym wielkie zgorszenie.

ad 3) „Namawiałem do grzechu", np. do grzechu nieczystego, do wielkiej kradzieży, do krzywoprzysięstwa itp.

ad 4) „Przekazywałem innym złe książki", które spowodowały wiele zła.

Uwaga! Wielkość materii należy oceniać nie według własnego odczucia szkody, ale według odczucia osoby lub osób poszkodowanych.

Należy się mieć jednak na baczności przed zbyt formalistycznym traktowaniem swoich grzechów, mówiąc sobie, np. „wyspowiadam się i wszystko będzie załatwione". Tak właśnie nie jest, bo za każdy grzech już wyspowiadany człowiek poniesie karę tu na ziemi albo w czyśćcu po śmierci.

Innym niebezpieczeństwem dla człowieka jest szatańskie nastawienie w segregowaniu grzechów, tzn. unikać tylko grzechów ciężkich, a lekceważyć grzechy lekkie. Dla przykładu rozważmy słowa Pana Jezusa potępiające tych, którzy w swoim życiu nie czynili uczynków miłosierdzia: „Idźcie precz ode mnie przeklęci, w ogień wieczny, albowiem łaknąłem, a nie nakarmiliście mię", itd. (Mt 25,41-46). W innym miejscu mówi Pan Jezus do potępionych: „Odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy czynicie nieprawość" (Łk 13,25-27).

Należy więc traktować każdy grzech, ciężki i lekki, jako nieprawość człowieka wobec Boga. Takie bowiem nastawienie jest bezpiecznym trwaniem w bojaźni Bożej i właściwą dyspozycją do uzyskania od Boga przebaczenia i odpuszczenia wszystkich grzechów.

Inną przestrogą dla zuchwalców są słowa św. Pawła:

„Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą Królestwa Bożego. Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy nie odziedziczą Królestwa Bożego" (l Kor 6,9 nn).

Wprowadzenie do rachunku sumienia

Bóg w swoim wielkim miłosierdziu chce ratować każdego człowieka zagrożonego ustawicznie wpływem złego ducha, szatana. W tym celu ustanowił Pan Jezus Sakrament Pokuty, aby każdy grzesznik mógł łatwo powrócić do miłującego Ojca. Pan Jezus przekazał tę władzę pojednania swojemu Kościołowi słowami: „Weźmijcie Ducha Świętego, którym odpuścicie grzechy - są im odpuszczone, a którym zatrzymacie - są im zatrzymane" (J20,22n).

Kościół wypełnia tę misję Chrystusa przez swoich kapłanów w Sakramencie Pokuty, popularnie nazwanym Spowiedzią świętą. Dla owocnej Spowiedzi świętej wymaga się wypełnienia 5 warunków, mianowicie:

1) dobry rachunek sumienia,

2) żal za popełnione grzechy,

3) postanowienie poprawy,

4) szczere wyznanie grzechów,

5) zadośćuczynienie.

Pan Bóg bez żalu nie odpuszcza nigdy żadnego grzechu osobistego. Żeby więc za grzech żałować - trzeba go najpierw poznać. W tym celu należy dokładnie rozważyć grzechy wymienione w tym „rachunku sumienia" i pamięcią sięgnąć do własnej przeszłości. Jeżeli swoich grzechów pozna się wiele - wtedy zaleca się, by przystąpić do konfesjonału z karteczką.

Przedtem jednak trzeba wzbudzić żal za grzechy (możliwie doskonały), następnie mocno postanowić (trzeci warunek) unikać wszelkich grzechów, zwłaszcza ciężkich, a także unikać okazji do ich powtarzania. Ponadto trzeba naprawić krzywdę (piąty warunek), np. zwrócić rzecz skradzioną i wynagrodzić wszelkie szkody przez siebie wyrządzone.

Modlitwa przed rachunkiem sumienia

Wszechmogący i miłosierny Boże, oświeć mój umysł, abym poznał grzechy, które popełniłem, i odmień moje serce, abym szczerze nawrócił się do Ciebie. Niech Twoja miłość zjednoczy mnie ze wszystkimi, którym wyrządziłem krzywdę. Niech Twoja dobroć uleczy moje rany, umocni moją słabość. Niech Duch Święty obdarzy mnie nowym życiem i odnowi we mnie miłość, aby w moich czynach zajaśniał obraz Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

PIERWSZE PRZYKAZANIE BOŻE

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

1. Nie modliłem się w ogóle...

2. Dobrowolnie wątpiłem o prawdach wiary (jakich?).

3. Zaparłem się wiary (zg)* - (mw).

4. Publicznie krytykowałem prawdy wiary (zg) - (mw).

5. Wstydziłem się swojej wiary.

6. Nie starałem się o pogłębienie swojej wiedzy religijnej przez słuchanie kazań, czytanie Pisma Świętego, książek religijnych itp.

7. Nie ufałem Bogu, np. w grzechowych utrapieniach...

8. Narzekałem na Pana Boga, np. w niepowodzeniach (zg).

9. Poddawałem się rozpaczy i zwątpieniu...

10. Wierzyłem w zabobony, wróżby czy horoskopy...

11. Znieważyłem osoby duchowne, miejsca i rzeczy poświęcone, np. kościoły, cmentarze, krzyże, obrazy itp. (zg).

12. Przeszkadzałem drugim w spełnianiu praktyk religijnych, np. w rodzinie, w środowisku pracy...

13. Ceniłem pieniądz, wygody, przyjemności, sport... itp. bardziej niż sprawy Boże i zbawienie własnej duszy...

14. Narażałem się na utratę wiary przez złe widowiska, filmy. książki, programy telewizyjne, towarzystwo... itp.

15. Należałem lub należę do organizacji ateistycznej (zg) - (mw).

16. Zapierałem się Boga lub Go zwalczałem (zg) - (mw).

17. Odwodziłem innych od Boga...

18. Występowałem przeciw nauce Bożej lub nauce Kościoła (zg) - (mw).

19. Dałem zgorszenie swoim złym zachowaniem lub złym mówieniem...

*UWAGA! Umieszczone w nawiasach „zg” oznacza, że ten grzech jest także grzechem zgorszenia, rozumianym w sensie popularnym jako zły przykład, powodujący oburzenie lub zachętę do zła, a dla źle czyniących jest niebezpiecznym umocnieniem. Wielkość zgorszenia zależy od osoby, jej godności, sprawowanej funkcji, pozycji społecznej itp.

DRUGIE PRZYKAZANIE BOŻE

Nie będziesz, brał imienia Pana Boga Twego nadaremno

1. Wymawiałem imiona Świętych lub imię Boże - bez uszanowania, bez potrzeby, w żartach, w gniewie, z przyzwyczajenia...

2. Bluźniłem przeciw Bogu lub Świętym (zg) - (mw)...

3. Nie dotrzymywałem przysięgi albo ślubu złożonego Bogu (mw).

4. Przysięgałem niepotrzebnie lub złożyłem fałszywą lub niemoralną przysięgę. Czy naprawiłem wyrządzoną przez to krzywdę? (mw).

5. Przyjąłem po świętokradzku Sakramenty święte -które? (mw).

6. Przeklinałem kogoś w myślach lub publicznie (zg).

7. Rozmawiałem o sprawach religijnych lekceważąco...

8. Wstydziłem się chrześcijańskiego pozdrowienia lub zewnętrznych gestów religijnych, jak znak krzyża świętego, przyklęknięcia, zdjęcie czapki przed kościołem lub krzyżem... itp. (zg).

9. Nosiłem lub noszę symbole religijne (dewocjonalia) jako ozdobę, maskotkę lub fetysz - a nie jako zewnętrzny wyraz wiary...

10. Używałem słów z Pisma Świętego dla żartów, dla obrony grzesznych interesów, dla poparcia błędnej nauki...

11. Brałem udział w seansach spirytystycznych.

TRZECIE PRZYKAZANIE BOŻE

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

1. Opuściłem z własnej winy Mszę świętą w niedzielę lub w święto nakazane (zg) - (mw).

2. Spóźniłem się na Mszę świętą w niedzielę lub w święto nakazane.

3. We Mszy świętej nie brałem czynnego udziału.

4. Przeszkadzałem innym w skupieniu w czasie Mszy świętej.

5. Pracowałem w niedzielę lub w inne święto bez koniecznej potrzeby (zg).

6. Znieważyłem Dzień Pański przez pijaństwo lub udział w grzesznych zabawach i rozrywkach (zg).

UWAGA! Każdy grzech popełniony przeciw pierwszym trzem przykazaniom Bożym, godzi bezpośrednio w „przykazanie miłości Boga", które brzmi: „Będziesz miłował Pana Boga Twego z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich myśli i ze wszystkich sił swoich”.

Każdy grzech popełniony przeciw przykazaniom Bożym od czwartego do dziesiątego godzi pośrednio w „przykazanie miłości Boga”, a bezpośrednio w „przykazanie miłości bliźniego”, które brzmi: „Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”.

CZWARTE PRZYKAZANIE BOŻE

Czcij ojca twego i matkę twoją

1. Nie okazywałem swoim rodzicom miłości i szacunku...

2. Odnosiłem się do rodziców w sposób ubliżający, kłóciłem się z nimi, obmawiałem ich, biłem ich, wstydziłem się swoich rodziców...

3. Nie starałem się pomóc rodzicom...

4. Nie byłem posłuszny rodzicom, nauczycielom, wychowawcom...

5. Nie modliłem się za rodziców...

Obowiązki rodziców

6. Nie dbałem o moralne i religijne wyrobienie i wychowanie dzieci (modlitwa, Msza święta w niedziele i święta, uczęszczanie na lekcje religii, przyjmowanie Sakramentów świętych... itp.).

7. Nie starałem się o współpracę z duszpasterzem w katechizacji dzieci...

8. Nie dawałem dzieciom dobrego przykładu w wypełnianiu obowiązków religijnych, w pracy zawodowej, we współżyciu z sąsiadami...

9. Nie poświęcałem dzieciom czasu, nie interesowałem się ich problemami życiowymi...

10. Nie dbałem o ich wykształcenie, utrzymanie i odpoczynek...

11. Nie starałem się ich kochać i traktować jednakowo...

12. Byłem niesprawiedliwy w karaniu.

13. Rozpieszczałem swoje dzieci przez spełnianie wszystkich ich zachcianek, np. w oglądaniu telewizji...

14. Nie starałem się o wspólną modlitwę, czytanie Pisma Świętego, rozmowy religijne oraz o znak wiary w mieszkaniu (krzyż, obrazy religijne)...

15. Byłem obojętny na to, z kim się moje dziecko przyjaźni...

16. Nie wymagałem od dzieci odpowiedniego szacunku dla rodziców, kapłanów, nauczycieli, ludzi starszych i dla każdego człowieka...

17. Krytykowałem w obecności dzieci duchowieństwo (zg).

18. Wtrącałem się w pożycie małżeńskie dzieci, powodując konflikty...

19. Nie wypełniałem obowiązków wobec chrześniaka...

Obowiązki małżonków

20. Nie kochałem szczerze męża/żony.

21. Nie troszczyłem się o zdrowie współmałżonka.

22. Nie poczuwam się do odpowiedzialności za uświęcenie i zbawienie współmałżonka.

23. Ukrywaliśmy przed sobą ważne sprawy.

24. Utrudnialiśmy sobie życie przez zły humor, kaprysy, gniew itp.

25. Rozjątrzaliśmy niezgodę, opowiadając innym, co nas dzieli...

26. Nie dochowałem wierności małżeńskiej (mw).

27. Unikaliśmy potomstwa w sposób grzeszny (mw).

28. Ograniczaliśmy liczbę dzieci dla własnej wygody.

29. Nasz dom nie jest wzorem i przykładem życia chrześcijańskiego.

Obowiązki względem Ojczyzny

30. Nie szukałem szczerze dobra mojego Kraju...

31. Nie spełniałem solidnie swoich obowiązków zawodowych...

32. Nie dałem dobrego przykładu współpracownikom...

33. Szerzyłem zło w środowisku pracy przez: przekleństwa, wulgarne słowa, używanie alkoholu, obmowy...

34. Patrzyłem przez palce na zło, aby mieć spokój.

35. Zmuszałem podwładnych do pracy ponad siły.

36. Niedobrze żyłem lub żyję z kolegami w pracy...

37. Dawałem niesprawiedliwą zapłatę...

38. Pomijałem pracowników w awansie.

PIĄTE PRZYKAZANIE BOŻE

Nie zabijaj

Wszelka krzywda: fizyczna, psychiczna czy moralna, wyrządzona pośrednio lub bezpośrednio, sobie lub bliźniemu - godzi w piąte przykazanie Boże.

1. Szkodziłem sobie na zdrowiu, np. przez nadmiar jedzenia. palenia tytoniu, picia alkoholu, przeciążenie pracą, lekceważenie snu, wypoczynku...

2. Usiłowałem popełnić samobójstwo (mw).

3. Życzyłem sobie lub bliźniemu śmierci.

4. Lekkomyślnie narażałem swoje zdrowie i życie...

5. Zabiłem człowieka, może nie narodzonego (mw).

6. Stosowałem środki wczesnoporonne (mechaniczne lub chemiczne) lub namawiałem do tego (mw).

7. Zachęcałem, namawiałem lub zmuszałem do przerwania ciąży (zg) - (mw).

8. Żywię do bliźnich nienawiść lub niechęć...

9. Pobiłem lub pokaleczyłem kogoś...

10. Gorszyłem bliźnich swoim postępowaniem...

11. Szkodziłem bliźniemu (w jaki sposób?).

12. Namawiałem do grzechu (jakiego?).

13. Prowadziłem pojazd w stanie nietrzeźwym.

14. Lekceważyłem przepisy bezpieczeństwa na drodze lub przy pracy...

15. Nie traktowałem środowiska naturalnego jako dzieła Bożego...

16. Niszczyłem moje naturalne otoczenie lub nie przestrzegałem obowiązujących przepisów odnośnie do ochrony środowiska naturalnego...

17. Znęcałem się nad zwierzętami...

18. Gardziłem drugim człowiekiem...

19. Wyśmiewałem się z bliźniego, przezywałem go...

20. Nie modliłem się za osobistych wrogów i prześladowców...

21. Nie przebaczyłem komuś w swoim sercu...

22. Nie ratowałem bliźniego w zagrożeniu, odmówiłem mu pomocy...

23. Nie panowałem nad swoimi złymi skłonnościami, np. do gniewu, chciwości, zmysłowości, zazdrości... itp.

24. Bawiłem się cudzym kosztem...

25. Przyczyniłem się do rozwoju nałogu u siebie lub u innych (zg).

26. Zadawałem świadomie cierpienia fizyczne, psychiczne lub moralne...

27. Niszczyłem przyjaźń między ludźmi...

28. Zaniedbuję swój rozwój intelektualny, moralny, religijny, fizyczny, umysłowy, psychiczny...

29. Przebywałem w złym towarzystwie...

SZÓSTE PRZYKAZANIE BOŻE

Nie cudzołóż

DZIEWIĄTE PRZYKAZANIE BOŻE

Nie pożądaj żony bliźniego twego

1. Nie miałem należytego poszanowania dla ciała i jego sił rozrodczych...

2. Miałem upodobanie w myślach nieskromnych (mw).

3. Pragnąłem widzieć nieskromności.

4. Podniecałem się do grzechu nieczystego przez lekturę. fantazję, filmy, widowiska, pornografię... itp. (mw)...

5. Popełniłem grzechy nieczyste ze sobą lub z inną osobą (ze) - (mw).

6. Pożądałem drugiej osoby.

7. Prowadziłem nieprzyzwoite rozmowy (zg) - (mw).

8. Nie odsunąłem od siebie okazji do grzechów nieczystych. np. podejrzane osoby, obrazki porno, książki, zdjęcia, filmy, programy telewizyjne...

9. Przekazywałem innym złe książki, filmy, obrazki porno... itp. (zg) - (mw).

10. Nie przestrzegałem rozumnej wstydliwości w ubiorze i zachowaniu...

11. Nadużywałem praw małżeńskich (stosunki przerywane, środki poronne, antykoncepcyjne...) (mw).

12. Nie starałem się poznać etycznych metod kierowania płodnością...

13. Nie szanowałem w małżeństwie czasowej niemożności współżycia...

14. Nie uświadamiałem stopniowo swoich dzieci w dziedzinie seksualnej...

15. Stwarzałem sytuacje rozbudzające pożądanie (zg) - (mw).

16. Podglądałem życie seksualne innych...

17. Wciągałem w przeżycia seksualne osoby nieletnie (zg) - (mw).

18. Obnażałem się publicznie dla podniecenia innych (zg) - (mw).

19. Spowodowałem zwlekanie z rodzeniem dzieci z urojonych przyczyn.

20. Podejmowałem współżycie seksualne w małżeństwie w stanie nietrzeźwym (mw).

21. Planowałem i zmierzałem do rozwodu (mw).

22. Rozwiodłem się (zg) - (mw).

23. Wszedłem po rozwodzie w następny związek małżeński (cywilny) (zg) - (mw).

UWAGA! Każdy grzech przeciw szóstemu i dziewiątemu przykazaniu Bożemu popełniony w obecności innej osoby jest równocześnie wielkim grzechem zgorszenia, zwłaszcza popełniony w obecności dziecka.

SIÓDME PRZYKAZANIE BOŻE

Nie kradnij

DZIESIĄTE PRZYKAZANIE BOŻE

Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego twego

1. Przywłaszczyłem sobie cudzą rzecz (prywatną, społeczną).

2. Przywłaszczyłem sobie owoce cudzej pracy lub zasługi innych...

3. Zabierałem innym czas, każąc na siebie czekać...

4. Wyrządziłem szkodę przez lenistwo, spóźnialstwo, niedotrzymanie umowy lub ustalonych terminów...

5. Zatrzymałem rzecz znalezioną lub pożyczoną...

6. Nie oddałem długu w terminie albo w ogóle nie oddałem...

7. Rzecz skradzioną kupiłem albo sprzedałem...

8. Dałem się przekupić przez dawanie albo branie łapówek...

9. Zniszczyłem cudzą własność...

10. Nie dopilnowałem rzeczy będących własnością wspólną, społeczną...

11. Oszukałem bliźniego w handlu...

12. Byłem chciwy, zazdrosny, pożądałem dobra cudzego...

13. Nie wynagrodziłem krzywd ani przed Spowiedzią świętą ani potem...

14. Urządziłem się materialnie cudzym kosztem...

15. Nie wynagradzałem sprawiedliwie za pracę...

16. Przywiązywałem się zbytnio do rzeczy materialnych...

17. Byłem nieoszczędny, a skąpy wobec potrzebujących...

18. Marnowałem talenty swoje i innych (np. wykładowca nie przygotowany prowadzi lekcję)...

19. Zabierałem innym bezmyślnie czas...

20. Wykorzystywałem czas pracy lub środki służbowe dla celów prywatnych...

21. Oszukiwałem przy transakcjach...

Uwaga! Wszelka szkoda wyrządzona bliźniemu musi być naprawiona przed Spowiedzią świętą, albo w jak najkrótszym czasie po niej, ponieważ inaczej Spowiedź święta może być świętokradzka.

ÓSME PRZYKAZANIE BOŻE

Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu

1. Kłamałem i kłamię z przyzwyczajenia...

2. Posądzałem lekkomyślnie...

3. Bez potrzeby mówiłem o wadach lub grzechach bliźnich (obmowy)...

4. Oczerniałem bliźniego, opowiadając o nim nieprawdziwe, złe rzeczy...

5. Byłem obłudny wobec bliźniego...

6. Nie naprawiłem krzywd spowodowanych moim kłamstwem...

7. Nie zachowałem powierzonej mi tajemnicy albo sekretów...

8. Nie zachowałem tajemnicy zawodowej (np. lekarz, pielęgniarka)...

9. Nie dotrzymałem słowa, obietnic...

10. Osądzałem bliźnich...

11. Pozywałem do sądu z błahych powodów...

12. Stawałem po stronie nieprawdy (np. dla korzyści) (zg)...

13. Byłem wścibski, podsłuchiwałem, podglądałem...

14. Zwalałem winę na bliźniego...

15. Doniosłem fałszywie lub fałszywie zeznawałem...

16. Mówiłem bezmyślnie, głupio (gadulstwo)...

17. Fałszowałem dokumenty...

18. Zmuszałem kogoś do przyjęcia poglądów sprzecznych z jego przekonaniami...

PRZYKAZANIA KOŚCIELNE (x5)

[dotychczasowe przykazania kościelne]

1. Ustanowione przez Kościół dni święte święcić (por. III przykazanie Boże).

2. W niedziele i święta nakazane we Mszy świętej nabożnie uczestniczyć.

3. Posty nakazane zachowywać - tzn. należy umartwiać się przez wszystkie piątki całego roku oraz potraw mięsnych nie spożywać. W piątek Pan Jezus był torturowany i konał na krzyżu dla naszego zbawienia, dlatego każde nasze umartwienie ma być z miłości i wdzięczności dla Pana Jezusa.

4. Przynajmniej raz w roku spowiadać się i Komunię świętą przyjmować. Dla bezpieczeństwa naszego zbawienia Kościół poleca w dzisiejszych czasach częstą Spowiedź świętą, np. co miesiąc. Po dłuższej przerwie, np. po trzech miesiącach, do dobrej Spowiedzi świętej należy przygotować się koniecznie przy pomocy dobrego (np. niniejszego) rachunku sumienia.

5. W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać. W okresach pokutnych należy codziennie umartwiać się, np. rezygnować z przyjemności dozwolonych, a więcej czasu poświęcić na modlitwę, czytanie Pisma Świętego i książek religijnych, spełniać uczynki miłosierdzia, ubogacać swoją wiedzę religijną.

[aktualne przykazania kościelne]

Aktualna ich wersja zatwierdzona dla Polski przez Kongregację Nauki Wiary ma następujące brzmienie:

1. W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.

2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.

3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą.

4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.

5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.

GRZECHY CUDZE (9 rodzajów)

Grzech cudzy popełnia ten, kto innych naraża na grzech

Te grzechy zdarzają się bardzo często i popełnia je każdy człowiek wtedy, gdy:

1. Pobudza do grzechu, np. przez nieskromny ubiór, rozgniewanie, złe mówienie, złe zachowanie itp. (zg).

2. Radzi do grzechu, np. do złodziejstwa (zg)...

3. Nakazuje popełnić grzech, np. dzieciom, domownikom, podwładnym (zg)...

4. Milczy na grzech bliźniego, np. żeby mieć spokój...

5. Zezwala popełnić grzech, np. podwładnym lub domownikom...

6. Pomaga popełnić grzech, np. przy rabunku (zg)...

7. Nie karze grzechu, np. popełnionego przez dzieci, podwładnych (zg)...

8. Broni grzechu popełnionego przez kogokolwiek (zg)...

9. Pochwala grzech popełniony przez kogokolwiek...

GRZECHY GŁÓWNE (7 rodzajów)

Są to najbardziej niebezpieczne grzechy, ponieważ burzą w zasadniczy sposób moralność, przeradzając się łatwo w groźne i trudno uleczalne nałogi. Te właśnie grzechy i nałogi prowadzą do najcięższych zbrodni, np. zabójstwa, bałwochwalstwa, do utraty wiary, do samobójstwa. Należy więc te grzechy szczególnie śledzić w swoim postępowaniu, aby każdy z nich w zarodku likwidować.

1. Pycha - jest to wynoszenie się ponad innych: w myślach, w mowie i w czynie. Człowiek pyszny łatwo odmówi posłuszeństwa Bogu i Kościołowi...

2. Chciwość - ujawnia się u człowieka jako pogoń za niesprawiedliwym zyskiem i jako skąpstwo.

3. Zazdrość - rodzi niechęć do ludzi, którym się dobrze powodzi, którzy są ubogaceni darami naturalnymi. Tym właśnie ludziom próbuje zazdrośnik zaszkodzić, np. przez zniesławienie...

4. Nieczystość - (por. VI przykazanie Boże).

5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu - ktokolwiek je ponad miarę, staje się chory, ociężały i zmysłowy. Picie alkoholu w celu upicia się jest grzechem ciężkim.

6. Gniew - zdarza się najczęściej u pyszałków. Człowiek, który lekceważy tę skłonność u siebie - dopuszcza się wielu grzechów niesprawiedliwości przez zniewagi, rozsiewanie strachu, niszczenie przyjaźni i majątku... itp.

7. Lenistwo - jest najbardziej niebezpieczne w dziedzinie własnego uświęcenia, np. przez zaniedbywanie praktyk religijnych... Innym przejawem lenistwa jest lekceważenie swoich obowiązków, np. przez opuszczenie lub złe wykonanie...

GRZECHY PRZECIW DUCHOWI ŚWIĘTEMU (6 rodzajów)

Ktokolwiek lekceważy te grzechy, nie może się nigdy dobrze wyspowiadać. Trzeba więc najpierw te grzechy przeciw Duchowi Świętemu starannie poznać, codziennie nad nimi czuwać i do końca swojego życia wykluczyć.

1. Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego - ktokolwiek z pełną świadomością planuje popełnić grzech ciężki, licząc na przebaczenie w Sakramencie Pokuty - popełnia grzech przeciw Duchowi Świętemu (mw)...

2. Wątpić o łasce Bożej, np. grzesznik uświadamia sobie wiele ciężkich zbrodni, które popełnił. Uważa, że nie zasługuje na przebaczenie Boże i rezygnuje z tej łaski...

3. Jakiejś prawdzie chrześcijańskiej sprzeciwiać się, np. tej, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre czyny wynagradza, a za złe karze (mw)...

4. Bliźniemu łaski Bożej zazdrościć. Zdarza się to najczęściej takim ludziom, którzy przez dłuższy czas są skłóceni z Bogiem. Drażni ich ludzka pobożność i zwalczają wszelkie praktyki religijne.

5. Zatwardziałość wobec natchnień Ducha Świętego, np. lekceważenie natchnień Ducha Świętego do dobrych uczynków, do Spowiedzi świętej... itp.

6. Odkładanie pokuty aż do śmierci, np. żyje ktoś w ciężkim grzechu i daje posłuch szatanowi, który zapewnia go, że przed śmiercią jeszcze się nawróci (mw)...

GRZECHY WOŁAJĄCE O POMSTĘ DO NIEBA (4 rodzaje)

1. Umyślne zabójstwo - najczęstszą zbrodnią w obecnych czasach jest mordowanie dzieci nie narodzonych. Zbrodniarzami w tej materii są: lekarze, położne, rodzice, pielęgniarki i ci wszyscy, którzy do tej zbrodni zachęcali, radzili, zmuszali lub nie przeszkodzili (zg) - (mw).

2. Grzech sodomski - są to grzechy nieczyste przeciwne naturze, np. homoseksualizm (zg) - (mw).

3. Uciskanie ubogich, wdów i sierot. Jest to grzech wielkiej niesprawiedliwości, którą trzeba koniecznie naprawić przed Spowiedzią świętą lub jak najprędzej po niej.

4. Zatrzymywanie zapłaty pracownikom - chodzi o niesprawiedliwe wynagrodzenie, płacenie alkoholem, nierządem lub czymś niegodziwym. Ociąganie się z zapłatą za pracę... itp. (zg).

GRZECHY ZANIEDBANIA

Są to zaniedbane dobre uczynki, które każdy chrześcijanin powinien codziennie spełniać: jedne z obowiązku, a niektóre w duchu pokuty i dla doskonalenia w miłości.

Zaniedbywane uczynki miłosierdzia

a) względem duszy (7 rodzajów)

1. Nie upominałem grzeszących.

2. Nie pouczałem nie umiejących.

3. Wątpiącym nie użyczyłem dobrej rady.

4. Nie pocieszałem strapionych.

5. Nie chciałem krzywdy cierpliwie znosić.

6. Nie chciałem urazów chętnie darować.

7. Nie modliłem się ani za żywych, ani za zmarłych.

b) względem ciała (7 rodzajów)

8. Nie nakarmiłem głodnego.

9. Nie napoiłem spragnionego.

10. Nie użyczyłem gościny komuś w wielkiej potrzebie.

11. Nie wspomogłem kogoś w wielkiej potrzebie.

12. Nie starałem się o więźniów, np. kogoś z bliskich.

13. Nie odwiedzałem chorych, starych (rodziców, krewnych, znajomych...).

14. Przyczyniłem się do niegodziwego pogrzebu, zwłaszcza kogoś z rodziny.

15. Zaniedbywałem najprzedniejsze dobre uczynki: modlitwę. post, jałmużnę.

16. Nie starałem się o dary Ducha Świętego: mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej.

17. Nie ubiegałem się o cnoty: 7 cnót głównych, 4 cnoty kardynalne, 3 cnoty Boskie.

18. Nie starałem się uzyskać odpustu zupełnego.

19. Nie pogłębiałem swojej wiary przez czytanie Pisma Świętego i lektury religijnej...

20. Trwoniłem czas na nieużyteczne lub szkodliwe zajęcia. np. oglądanie niebezpiecznych programów telewizyjnych, długie zabawy, plotki...

Modlitwa po rachunku sumienia

Żal i mocne postanowienie poprawy.

Panie Boże mój, z głębi serca żałuję za wszystkie grzechy całego życia mego, ponieważ obraziłem Cię i zasłużyłem na to, żebyś mnie jako Sprawiedliwy Sędzia ukarał tu na ziemi i w wieczności. Najbardziej jednak żałuję za nie dlatego, że Ciebie najlepszego Ojca, grzechami moimi tak bardzo obraziłem i zasmuciłem. Żałuję, że z powodu odwrócenia się od Ciebie, zmarnowałem zasługi gorzkiej męki mojego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z miłości dla mnie w Ogrójcu krwią się pocił, był ubiczowany, cierniem ukoronowany, niósł ciężki krzyż, na którym w wielkich boleściach umarł. Postanawiam przy pomocy Twojej łaski poprawić życie moje i więcej nie grzeszyć. Niech odtąd zrozumiem lepiej, że mój dom rodzinny, miejsce pracy, obowiązki moje i bliźnich są warsztatem mej doskonałości i świętości. Pragnę wynagrodzić wszelką szkodę, którą wyrządziłem. Pragnę zawsze do Ciebie należeć i przy pomocy łaski Twojej unikać wszystkich grzechów oraz okazji do nich.

Panie Jezu nie bądź mi Sędzią lecz Zbawicielem. Matko Syna Bożego, bądź też Matką moją i broń mnie od złego. Amen.

W konfesjonale

Ponitent klęcząc, mówi wyraźnie:

„Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus".

Kapłan odpowiada: „Na wieki wieków. Amen".

P: Żegna się i mówi: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Mam lat... Jestem (dzieckiem, uczniem, żonatym, mężatką, wdową). Ostatni raz spowiadałem się przed (miesiącem, miesiącami...). Zadaną pokutę na ostatniej Spowiedzi świętej wypełniłem, grzechu nie zataiłem. Od ostatniej Spowiedzi świętej obraziłem Boga następującymi grzechami: (przy grzechach ciężkich należy podać ich liczbę i okoliczności)... Po wyznaniu grzechów penitent mówi: Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie grzechy żałuję i proszę o zbawienną naukę, pokutę i rozgrzeszenie”.

K: Udziela krótkiej nauki, wyznacza pokutę i udziela rozgrzeszenia, czyniąc znak krzyża świętego przy słowach... „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego".

P: Żegna się, gdy Kapłan czyni znak krzyża świętego i odpowiada: „Amen".

K: Wysławiajmy Pana, bo jest dobry.

P: Bo Jego miłosierdzie trwa na wieki.

K: Pan odpuścił Tobie grzechy. Idź w pokoju. Potem lekko zapuka.

P: Po zapukaniu mówi: Bogu niech będą dzięki i odchodzi.

Modlitwa po Spowiedzi świętej

Panie i Boże mój, dziękuję Ci za to, żeś mnie stworzył, żeś mnie powołał do wiary w Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, Zbawiciela naszego. Ty udzielasz nam Ducha Świętego, abyśmy się stali Twoimi dziećmi i dziedzicami. Ty nie opuszczasz grzesznika, lecz szukasz go z ojcowską miłością. Ty stale odnawiasz nas przez Sakrament Przebaczenia i Pojednania, abyśmy coraz doskonalej upodabniali się do Twojego Syna. Dziękuję Ci za cudowne dzieło Twego Miłosierdzia i wielbię Cię wraz z całym Kościołem za nasze zbawienie. Tobie niech będzie chwała przez Chrystusa w Duchu Świętym teraz i na wieki

Amen.

Wszechmogący miłosierny Boże, proszę Cię pokornie w imię Syna Twego, Jezusa Chrystusa, daj mi wytrwałość w dobrem aż do śmierci. Wspieraj mnie i nit dozwól mi oddalać się od Ciebie. Amen.

Zadośćuczynienie

Należy jak najprędzej wypełnić zadaną pokutę. Jest też wskazane nałożyć sobie samemu jakąś skuteczną pokutę, uzdrawiającą jakiś nałóg lub złe przyzwyczajenie Wszelkie krzywdy wyrządzone bliźnim należy naprawić i wynagrodzić. Wszelkie zniewagi wyrządzone Bogu można naprawić przez gorliwą pobożność i posługiwanie bliźnim, czyniąc uczynki miłosierdzia. Jednym z najlepszych uczynków miłosierdzia jest uzyskanie odpustu zupełnego za zmarłych. Trzeba również codziennie czuwać. aby nie obrazić Boga i bliźniego, unikając wszelkich złych okazji. Postanowienie poprawy ma być konkretne i faktycznie realizowane.

Od autora

Całe życie człowieka ma sens tylko wtedy, gdy realizuje wezwanie Pana Jezusa do doskonałości, która jest świętością: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec Niebieski" (Mt 5,48). Taka jest wola Boża: ..uświęcenie człowieka" (por. l Tes 4,3).

Analizując życie ludzi świętych, zauważymy, że oni często korzystali z Sakramentów świętych, ze Spowiedzi świętej i Komunii świętej. Wielu z nich spowiadało się nawet co tydzień. Dla nich grzechy lekkie a nawet niedoskonałości były ciężarem i nieznośną skazą wobec Świętego Boga oraz wielką niewdzięcznością wobec dobroci Bożej. Spowiadali się więc po bardzo dokładnym rachunku sumienia i codziennie pilnie czuwali nad sobą, zdając sobie sprawę z ludzkiej słabości i ułomności.

Kapłani stwierdzają dzisiaj, że bardzo wielu katolików spowiada się bardzo źle, a niektórzy nawet po świętokradzku.

Jakie są przyczyny złej Spowiedzi świętej?

1. Zbyt długa przerwa.

2. Powierzchowny rachunek sumienia.

3. Lekceważenie okazji do grzechu i pobłażliwość w powtarzaniu niektórych grzechów.

4. Zaniedbywanie naprawienia wyrządzonej szkody i wynagrodzenia krzywd.

Konsekwencją złych Spowiedzi świętych jest niegodziwe życie. Innowiercy zarzucają właśnie nam katolikom niemoralne życie i mają dość przykładów, by to udowodnić.

Można powiedzieć z całą pewnością, że ktokolwiek praktykuje w swoim życiu jakieś złe przyzwyczajenie lub jakikolwiek nałóg, ten spowiadał się źle. Sakramenty święte służą bowiem ku uzdrowieniu z najgorszych nawet nałogów, jeśli penitent szczerze współpracuje z łaską Bożą.

W obecnych czasach Kościół katolicki udostępnił swoim wiernym wielki dar miłosierdzia Bożego, który można uzyskać codziennie. Jest to odpust zupełny, który sprowadza taki sam skutek jak Chrzest święty. Jednym z warunków uzyskania tego daru jest dobrze odprawiona Spowiedź święta, po której można wielokrotnie przyjmować Komunię świętą, np. codziennie przez cały miesiąc. Tyle też można uzyskać odpustów zupełnych. Dlatego też Kościół zachęca do comiesięcznej Spowiedzi świętej, ale po dokładnym rachunku sumienia. Temu też celowi ma służyć niniejszy wzór rachunku sumienia, według którego należy przygotować się do Spowiedzi świętej, zwłaszcza po dłuższej przerwie od ostatniej Spowiedzi.

Dzisiaj jest możliwość spowiadania się codziennie w każdym kościele o każdej porze dnia. Instrukcja „Eu-charisticum misterium” poucza, że należy spowiadać się poza Mszą świętą. Niech więc każdy stara się wypełnić jak najlepiej wszystkie warunki wymagane do dobrej Spowiedzi świętej i wtedy dopiero odczuje radość z przyjaźni z Bogiem.

Niniejsze opracowanie jest oparte na rachunku sumienia z książeczki do nabożeństwa: „Droga do nieba" (wydanie 42, Opole 1980 r.) i uzupełnione wyciągiem z teologii moralnej.

o. Bonifacy H. Knapik, OFM

41-506 Chorzów

ul. Franciszkańska l

tel. (0-32) 413-337

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów

Niepokalanów 1996. Wydanie II.

Skład i druk: Drukarnia własna

Niepokalanów, 96-515 Teresin

--------------------------------------------------------------------------------------------
Źródło: http://www.rodzinapolska.pl/dok.php?art=religia/archiwum/2004/421_1.htm

 

=================================================================================

3.

SZCZERE l ODWAŻNE WYZNANIE GRZECHÓW


Wyznanie grzechów nie tylko przed Bogiem, ale również i przed kapłanem jest znakiem, że pod wpływem łaski dokonało się w nas nawrócenie. To wyznanie dowodzi, że potępiamy popełnione przez nas zło, że odwracamy się od niego i pragniemy rozpocząć nowe życie. Wyznając grzechy, zwracamy się do Boga z prośbą o ich przebaczenie.

1. Co powinniśmy wyznać w czasie spowiedzi św.? Łk 23,39-43

Ukrzyżowany wraz z Jezusem łotr przyznał się wobec Niego do swojej winy. Powiedział do drugiego złoczyńcy: „My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił" (Łk 23,41). Podobnie dzieje się w sakramencie pojednania: osoba spowiadająca się przed Chrystusem i kapłanem przyznaje się do popełnionych przez siebie grzechów. Wymienienie swoich przewinień stanowi swojego rodzaju prośbę skierowaną do Boga, aby nam przebaczył to, do czego się przyznajemy. Miłosierny zaś Chrystus wszystko nam odpuszcza i daje obietnicę wiecznego zbawienia.

Wyznanie grzechów bardziej skierowane jest do Boga niż do kapłana. Wymieniając nasze przewinienia, wyznajemy przed Bogiem: „Zgrzeszyłem, ponieważ nie chciało mi się z Tobą rozmawiać na modlitwie, ponieważ zapominałem o Tobie obecnym w braciach i znieważałem ich, ponieważ...” Najlepiej przyznać się przed Bogiem i kapłanem do wszystkich grzechów, które pamiętamy, chociaż ścisły obowiązek wyspowiadania się obejmuje tylko ciężkie przewinienia, czyli poważne wykroczenia dokonane z całą świadomością i całkowicie dobrowolnie. Przy grzechach ciężkich należy podać liczbę i okoliczności zmieniające ich rodzaj, np. określić, co zostało skradzione. Liczbę można podać ogólnie, np. ile razy w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca. Przy grzechach lekkich nie trzeba podawać ani ich liczby, ani okoliczności. Wyznanie nie musi być zbyt drobiazgowe, ale też nie powinno być za ogólne, typu: „Zgrzeszyłem przeciwko piątemu, szóstemu i siódmemu przykazaniu”. Wyznanie grzechów - to nazwanie zła po imieniu, to przedstawienie tych przewinień, które chcę mieć przebaczone. Wobec skruszonego i przyznającego się do swoich grzechów człowieka Bóg zachowuje się jak ojciec wobec syna marnotrawnego z przypowieści Jezusa. Widząc go powracającego, wzruszył się głęboko: wybiegł mu naprzeciw, rzucił mu się na szyję i ucałował go (por. Łk 15,20). Przystępujący z żalem do sakramentu pojednania dostępuje przebaczenia Bożego i otrzymuje cenne dary nadprzyrodzone, zapewniające mu wieczne życie i szczęście bez końca. Najważniejszym z tych darów jest życie Boże.

2. Jakie są skutki świadomego zatajenia w spowiedzi grzechów ciężkich, a jakie - grzechów lekkich? 1 J 1,8-10

Jeśli ktoś nie wyznaje grzechu ciężkiego, zwanego śmiertelnym, ten udaje tylko szczere nawrócenie, świadome zatajenie grzechu ciężkiego powoduje nieważność sakramentu pokuty i popełnienie świętokradztwa. Dopuszczenie się tego grzechu wymaga naprawienia, czyli wyznania popełnionego świadomie i dobrowolnie, a zatajonego ciężkiego grzechu oraz ponownego wyspowiadania się ze śmiertelnych grzechów wyznanych w czasie spowiedzi świętokradzkich.

Niewyznanie grzechów lekkich, nawet zupełnie świadomie, nie powoduje świętokradztwa spowiedzi ani jej nieważności. Kościół nie nakłada obowiązku spowiadania się z grzechów lekkich, ale zachęca do tego, gdyż więcej korzyści duchowej odnosi się wyznając odważnie wszystkie, nawet powszednie przewinienia. Niewyspowiadanie się z grzechów lekkich, choć nie powoduje nieważności spowiedzi, wywołuje u niektórych osób liczne wątpliwości i niepokoje. Zastanawiają się one nieraz bez końca nad tym, czy ich spowiedzi nie były świętokradzkie, czy nie zataiły przypadkiem grzechu ciężkiego. Aby uniknąć na przyszłość niepotrzebnych wątpliwości, lepiej wyznać wszystkie uświadomione sobie przed spowiedzią, nawet lekkie grzechy, choć nie jest to konieczne z punktu widzenia ważności samego sakramentu. Ponadto trzeba wierzyć, że spowiedź jest sakramentem, w którym spotykamy się z kochającym Jezusem, pragnącym nam wszystko przebaczyć. Świadomość wielkiej miłości Chrystusa powinna uwolnić lękliwe osoby od ciągłego powtarzania spowiedzi uznanych przez nie za nieważne. Nie należy się obawiać, że spowiedzi były świętokradzkie dlatego tylko, że „może" zataiło się jakiś grzech, że „może” w przeszłości się czegoś nie powiedziało tak, jak trzeba było, lub - żal nie był taki, jakim być powinien. Niektóre osoby nęka obawa, że jako dzieci nie potrafiły w sposób dojrzały żałować. Osoby te powinny zrozumieć, że Bóg wymaga od nas tylko tyle, na ile pozwala nam stopień dojrzałości fizycznej, psychicznej i duchowej. Nigdy natomiast nie wymaga więcej, np. nie oczekuje od dziecka tego, czego może wymagać od człowieka dorosłego.

3. Co zrobić, gdy zapomniało się wyznać jakiś grzech w spowiedzi?

Kto żałuje, temu Bóg przebacza wszystkie grzechy, nawet te, które zapomniał wyznać w spowiedzi. Jeśli ktoś zapomniał jakiś grzech ciężki — o ile to możliwe, gdyż taki grzech, ze względu na bardzo silne zaangażowanie się w jego popełnianie nie może szybko ulatywać z pamięci — powinien go wyznać przy następnej spowiedzi. Nie musi jednak wracać do konfesjonału, od którego dopiero co odszedł, ani przystępować specjalnie po raz drugi do spowiedzi, nawet gdy ma ku temu dogodne okazję, bo np. nie ma wcale penitentów. Nie trzeba wyznawać zapomnianych grzechów lekkich, gdyż nie ma ścisłego obowiązku spowiadania się z nich. Sakrament pokuty — i o tym trzeba pamiętać — nie jest „automatem do oczyszczania się z grzechów", lecz spotkaniem z kochającym Chrystusem, miłosiernym, gorąco pragnącym wszystko nam przebaczyć. O Nim to przede wszystkim powinniśmy pamiętać, przystępując do spowiedzi.

--------------------------------------------------------------------------------------------
Źródło: http://www.teologia.pl/m_k/zag06-4m.htm#1

=================================================================================